|
Archiwum
Zakładki:
A ja wolę...
Important
Kochane Stworzonka
mail: dziecko_ognia@o2.pl |
wtorek, 04 listopada 2008
ot co!
"powinniśmy przekraczać ograniczoność tradycyjnych monokulturowych idei i przymusów; i rozwinąć transkulturowe pojmowanie samych siebie" - Wolfgang Welsch "Transkulturowość. Nowe koncepcje kultury" ![]()
wtorek, 27 maja 2008
spring
"Wszelki ruch, w tym także niepojęty i szalony, jest wpisany w istnienie" - Schmitt, "Gest w średniowiecznej Europie"
czwartek, 24 kwietnia 2008
na razie prawka jak nie było tak nie mam, ale przecież...
nie dał nam Bóg duch bojaźni, nie dał nam Bóg ducha lęku i drżenia, nie dał nam Bóg ducha niepewności lecz mocy, miłości, trzeźwego myślenia
poniedziałek, 07 kwietnia 2008
pray
"daj nam ujrzeć świat taki jakim jest daj nam łaskę widzenia w prawdzie siebie samych daj nam poznać jak bardzo zostaliśmy obdarowani"
sobota, 09 lutego 2008
w pełni spełniona :)
dziś czuję się wyjątkowo, magicznie... to brzmi niesamowicie banalnie, ale czuję się szczęśliwa, po prostu szczęśliwa. Takim szczerym, wręcz niewinnym prawie dziecięcym szczęściem. zrozumiałam, poczułam, doświadczyłam obecność genialnych osób w moim życiu. Niekiedy mówi się o "prawdziwych przyjaciołach" i ja już wiem, już czuję, że takich mam, naprawdę realnie istnieją, są tuż obok mnie i nie odejdą. Nie odejdą :) super, że Pan nie zostawił mnie samej, że czuwa, mówi do mnie, ale zostawia też aniołów w ludzkiej skórze, którzy jak potrzeba to przytulą, a i kopa dadzą, gdy to niezbędne. uśmiecham się do nich w myślach i mam nadzieje, że to odczują, chociażby przez sen :) dziękuję Ci, Panie, za tych nietypowych ludzi w moim życiu spełniona. Interes z kolczykami świetnie się kręci, rozwijam swe umiejętności, jestem z siebie zadowolona. Czuję, że obrałam najlepszą drogę edukacyjną jaką mogłam - kierunek mi odpowiada, a i forma studiów naprawdę zadowala. i tylko trudno mi uwierzyć, że kiedyś gdzieś tam obmyśliłam sobie inny plan życia, chciałam sama swą marną ludzkością ustalić schemat i wypełniać poszczególne punkty. o ja głupia! dopiero teraz, gdy dałam się porwać Temu Niepojętemu, dopiero teraz jestem realnie namacalnie szczęśliwa. dzięki Ci, Ojcze, że nie wysłuchujesz wszystkich mych modlitw. One by mnie zgubiły :)
środa, 28 listopada 2007
tylko my się tak rozumiemy... :D
prowadzę z Marczysławem kulturalną konwersację o moim kursie na prawko. On oczywiście - jak każdy inny - już zakłada, że będę go pijanego z imprez odwozić do domu. Nie widzę w tym logiki, bo przecież ja robiąc prawko nie podpisuję cyrografu na życie bez alkoholu, ale co tam. Mareczek jednak kusi: - a jak mnie będziesz odwozić to przestanę na Ciebie pluć! - obiecuje. - to Ty myślisz, że jak przestaniesz na mnie pluć, to będę Cię odwozić do domu?! - odrzekłam z absolutnie naturalnym bulwersem. koło nas przechodziła para zakochanych i niesamowicie ich wryło :D przeszli szybko omijając nas dużym łukiem i jeszcze się dwa razy obrócili :P a my z Marosławem ciągniemy teatrzyk dalej i wzruszeni zaczęliśmy się przytulać :D :D :D uwielbiam te zagrania z tym wariatem! :*
czwartek, 22 listopada 2007
Mareczek mnie inspiruje...
chwalę się Marosławowi, że zdałam na prawku exam wewnętrzny z teorii i teraz czas na jazdy. a On na to: - zrób coś złego... rozjedź psa! - powiedział. - albo staruszke - zaproponowałam. - albo starego psa - odparł. no i teraz nie będę się mogła zdecydować...
środa, 07 listopada 2007
"warstwica znaczeń" (Bednarek - oczywiście :P)
ku chwale i czci wroclaw's university oraz na wieczną pamiątkę pozostawiam tu teksty, które namiętnie wypisuję na wszelkich możliwych wykładach z postrzelonymi profesorkami :) "...i oto właśnie w szalonym obłędnym tłumie..." prof. Pietraszko mówiąc o studentach czekających w kolejce po wpisy do indexu, 13.10.07 Teoria Kultury "czy torturowanie studentów jest sprzeczne z konwencjami genewskimi...?" Marosław na wykładach Pietraszki, 13.10.07 (na tych samych wykładach zrodziła się w jego głowie koncepcja wielbłąda znoszącego pisanki) "Cyceron był... można by tak powiedzieć... był super ojcem chrzestnym!" prof. Pietraszko mówiąc o koncepcji kultury wg Cycerona, 13.10.07 teoria Kultury "narysuję wam swojego bizona!" dr hab. Kocur na zajęciach o cywilizacji w prehistorii, 13.10.07 Historia Kultury i Cywilizacji "...a potem rubaszna farsa..." mgr Dębski, 27.10.07 Wiedza o Filmie "kondom nadgryziony przez czas" Marosław na wykładach u Pietraszki, 03.11.07 "jestem wolny od mojej molestowanej przeszłości!" dr hab. Kocur tłumacząc nam podejście Amerykanów mających fioła na punkcie molestowania, rozmawiania o tym oraz odkrywania, iż byli molestowani w przeszłości, 03.11.07 Historia Kultury i Cywilizacji "...no i stały im penisy, bolało, nie chciało się żyć... taki prozak forever!" dr hab. Kocur opowiadając o klątwie Dionizosa, który na kilka (bodajże 3) dni postawił wszystkim Grekom penisy na sztorc, 03.11.07 Historia Kultury i Cywilizacji "...im więcej wina jest w nas, tym mniej nas jest w nas..." dr hab. Kocur wyjaśniając dlaczego kultu Dionizosa - Boga Wina - był tak popularny w Grecji, 03.11.07 Historia Kultury i Cywilizacji "z gejami to tak było: jeden musiał być nadziewany, drugi nadziewał i tak zdobywali wiedzę" dr hab. Kocur namiętnie tłumacząc jak to sie stało, iż w Grecji ludzie kształcili się na tak wysokim poziomie oraz - przede wszystkim - jakimi metodami się kształcili, 03.11.07 Historia Kultury i Cywilizacji "i nagle budzą się Grecy i nie ma kutasów, wszystko leży! i to skończyło się śmiercią" dr hab. Kocur opowiadając o największym skandalu politycznym V wieku p.n.e. gdy pewnej nocy grupka ludzi odrąbała wszystkim pomnikom w mieście penisy, które ów pomniki miały postawione na sztorc na cześć Dionizosa, 03.11.07 Historia Kultury i Cywilizacji "dupa, która jest zaorana wielkim członkiem to jest inna dupa, niż ta nigdy nietknięta członkiem" dr hab. Kocur tłumacząc, iż w Grecji (co pozostało we wszelkiej starożytnej literaturze, nawet w Homerze) ludzie mieli parędziesiąt określeń na nasze pospolite słowo "dupa" oraz tłumacząc różnicę między tymi określeniami, 03.11.07 Historia Kultury i Cywilizacji "...i oto idą jacyś śmierdzący obszarpańcy przez pustynię..." dr Stabrowski o wyprawach krzyżowych, 04.11.07 Historia Kultury i Cywilizacji jak widzicie - na uniwerku nie zawsze jest aż tak nudno, jakby się mogło wydawać :)
poniedziałek, 22 października 2007
emigracja ekonomiczna :P
z powodu imienin mojej Szanownej Mamuńki postanowiłam zrobić z mym Lubym mały alkoholowy deser z założenia wpływający pozytywnie na humor poprzez połechtanie zmysłu smaku. z powodu mojego roztrzepania jednak produktó nie kupiliśmy wcześniej, a zabraliśmy sie do tego dopiero w dzień imienin. mieliśmy półtorej godziny na pichcenie, co starczyłoby bez problemu, gdyby nie nieosiągalne na mojej zurbanizowanej wiosce produkty... pomijam minę pani w sklepie, która na mą prośbę o wino musujące spojrzała na mnie z litością i zapytała z pogardą: - Musujące...? - Tak, potocznie zwane szampanem, proszę pani. no cóż, nie każdy musi wiedzieć, iż prawdziwy szampan pochodzi z Szampanii (północno-wschodnia Francja) i kosztuje od mniej więcej 400 zł wzwyż. a już z pewnością nie musi tego wiedzieć pani w ekskluzywnym wiejskim monopolowym oferującym głównie siarkofruty za 3,50zł :) w każdym razie w poszukiwaniu śmietany kremówki wybraliśmy się do największego sklepu na wsi. niestety poszukiwania w tamtym sklepie zakończyły się klęską. pojechaliśmy więc do malutkiego sklepu Pana Jarka, który znany jest z tego, iż posiada wszystko - aczkolwiek śmietany kremówki nie było nam dane znaleźć również tam. kolejny sklep w gniechach był zamknięty. nie pozostało nam nic innego, jak odwiedzić stację Orlen, zatankować i ruszyć w świat! gdzieś w końcu muszę znaleźć ów śmietankę, a czas naglił... kierunek: Kąty Wrocławskie! po drodze jednak przejeżdżając przez Krobielowice zaśmialiśmy się, że może tu - w jedynym sklepie na wsi (który akurat jakimś cudem był otwarty! w niedzielę! na wsi!) - znajdziemy mnogą paletę różnego rodzaju śmietan, w tym także i 36% kremówkę... i co? udało się! pani ekspedientka z dumą podała mi kartonik śmietanki i choć zażyczyła sobie za nią 5,09 zł to i tak mej radości nie było końca! :D tak oto skończyła się nasza emigracja ekonomiczna w poszukiwaniu lepszego życia i lepszego miejsca do życia, w którym to bez problemu można by dostać śmietanę kremówkę w sklepie. wróciliśmy jednak do ojczyzny, gniechy wzywały, deser dopiero trzeba było zrobić. nie wyszedł nam, niestety, ponieważ ów śmietana zważyła się nam prawie od razu i cały lubieżny deser poszedł się rypać. ale cóż, liczą się starania! :)
poniedziałek, 15 października 2007
|